"W sobotę rano u nas stało się nieszczęście: w ścianie mieszkania, znajdującego się nad naszym piętro wyżej, kretyn pionów zimnej wody do wspólnego użytku. Wypadek był tak potężny, że w ciągu kilku minut nasz apartament był zalany prawie całkowicie! Woda spływała strumieniami zewsząd: z sufitu i ze ścian! Nie zdążyli jej zbierać - miało się wrażenie, że na nas zstąpił tropikalny deszcz! - wspomina mieszkanka Вецмилгрависа Alina. - To dobrze, że z jakiegoś instynktu postanowiliśmy zostawić małego dziecka (rok i 9 miesięcy) u babci. Nie przedstawię, gdyby w tym momencie dziecko było w domu razem z nami.

Oczywiście, pierwsze co zrobiliśmy, to zadzwonił po pomoc drogową Rīgas namu pārvaldnieks. To było robione w 8.02. Dowiedzieliśmy się, że prace ruszą niezwłocznie. Ale w końcu przyjechali tylko do 11.00! Z pomocą woźnego, który przypadkowo znalazł się w ten świąteczny dzień w domu, udało samym odciąć wodę".

"Trzy godziny biegaliśmy po domu boso, starając się вычерпать wodę. Szczęście, że z góry nie wylewa wrzącej wody".

"W wyniku powodzi mieszkanie za te trzy godziny zamieniła się w całkowicie zatopiony pomieszczenie z zepsutą meble, z разбухшими od wody sufitem i podłogą, отваливающимися tapety, zepsutym ściennym wzorem w przedszkolu, mokrą wskroś odzieży i obuwia w szafie", - opowiada kobieta.

I jak na złość w tym roku małżonkowie nie udało się ubezpieczyć mieszkanie. "Każdego roku kupujemy polisę, a w tym roku nie było do tego - mama jest chora" - opowiada Alina, dodając, że po tym zdarzeniu miała kilka pytań do RNP: "Dlaczego pogotowie dobijała do nas aż trzy godziny? Kto i jakie poniesie odpowiedzialność za tak zaniedbania swoich obowiązków urzędnika? Kto odpowie za późno odnowiony erekcję? Jesteśmy stale i regularnie płacimy za obsługę w domu! I kto teraz zwróci wszelkie poniesione mną straty? Nie pójdę ja prosić o pieniądze u sąsiadki, w którego mieszkaniu to wszystko się stało, i która sama wychowuje dziecko".